Koniunkcja Sfer

Z ArkadiaWiki
Skocz do: nawigacja, szukaj

Koniunkcja Sfer to magiczne wydarzenie, które zdarzyło się w przeszłości Ishtar. W czasie Koniunkcji Sfer łatwe było przypadkowe lub celowe otwarcie połączenia między różnymi światami. Wskutek tego, istoty i zjawiska z całkowicie odmiennych światów zaczęły pojawiać się w Ishtar. W tamtym czasie w Ishtar pojawili się ludzie, choć to wydarzenia z zamierzchłej i słabo udokumentowanej przeszłości. Wtedy też ludzie odkryli magię. Koniunkcja Sfer trwała prawdopodobnie przez czas liczony w setkach lat, po czym stopniowo przenikanie się światów malało w sile. Pojawienie się ludzi w świecie zdarzyło się około początku ich kalendarza, tj. roku 0. „Obecnie” mamy w Ishtar XIII wiek według tego kalendarza.

Koniunkcja Sfer jest w Ishtar silnie związana z tamtejszym rozumieniem Chaosu.

Wiedza o Koniunkcji Sfer nie jest wiedzą powszechną, nawet znakomicie wykształceni śmiertelnicy mają już o tym tajemniczym zdarzeniu tylko ogólne pojęcie.

Cytaty z literatury

Ksiazki.png
Poniżej opisane jest tło literackie na którym MUD bazuje.
Oznacza to, że podane tu informacje mogą nie mieć przełożenia na kod Arkadii, lub nawet w szczegółach mijać się z nim, służą za to lepszej orientacji w atmosferze świata gry i odgrywaniu postaci.

— (...) Żyję na tym świecie czterysta dwadzieścia osiem lat według rachuby elfów. Jestem potomkiem rozbitków, nieszczęsnych istot uwięzionych wśród was po katakliźmie, który wy nazywacie Koniunkcją Sfer. Uchodzę, delikatnie mówiąc, za potwora. Za krwiożercze monstrum. (...)

• Chrzest ognia, str. 211


— (...) I wtedy nagle przychodzi Koniunkcja Sfer i pojawiacie się tutaj wy, ludzie. Pojawiają się tu niedobitki ludzi, przybyłe z innego świata, z waszego dawnego świata, który udało wam się totalnie zniszczyć, waszymi własnymi, wciąż owłosionymi rękami zniszczyć, zaledwie pięć milionów lat po wykształceniu się jako gatunek. (...)

• Wieża jaskółki, str. 242


— (...) Wybraliśmy sobie inne, ciekawsze uniwersum. Podówczas bowiem, zdziwisz się tym co powiem, można się było między światami dość swobodnie przemieszczać. Przy odrobinie talentu i wprawy, rzecz jasna. Ponad wszelką wątpliwość rozumiesz, co mam na myśli.
(...)

— Mire, luned.

Dmuchnął lekko, poruszając słomką zwinnymi ruchami. U wylotu, zamiast, jak poprzednio, jednej wielkiej bańki, zawisło ich kilka.

— Banieczka przy banieczce, przy banieczce banieczka – zanucił. – Ech, tak było, tak było... Mówiliśmy sobie, co za różnica, pobędziemy sobie trochę tu, a trochę tam, co z tego, że Dh'oine uparli się, by swój świat unicestwić wraz z sobą? Pójdziemy sobie dokądś indziej... Do innej banieczki...
(...) uśmiechnął się znowu, strząsnął bańki, dmuchnął raz jeszcze, tym razem tak, że u wylotu słomki utworzyło się całe wielkie grono, całe mnóstwo małych, posczepianych ze sobą banieczek.

— Przyszła Koniunkcja – (...) uniósł obwieszoną bańkami słomkę. – Światów zrobiło się nawet więcej. (...)

• Pani jeziora, str. 169-170