Kroniki Starego Swiata - Bitwa na Przeleczy Czarnego Ognia (książka)

Z ArkadiaWiki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Bitwa na Przeleczy Czarnego Ognia
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Na rok przed naszym wiekiem, kiedy czasy niespokojne staly, a wrogow
zewszad w Imperium obawiac sie nalezalo, do bitwy znacznej, i 
decydujacej doszlo. Slowa te beda o niej .... O Bitwie na Przeleczy 
Czarnego Ognia.

   Byl to okres, kiedy armia Imperium pod wodza Sigmara gromila Chaos,
ataki orkow i goblinow odpierajac, i bronic przed ich zalewem samo Imperium.
Caly Stary Swiat pozoga wojenna objety byl, gdyz Chaos zewszad zdawal 
sie wnikac z ziem swoich. Tam gdzie Gory Kranca Swiata staly, wojna 
krasnoludow z goblinami juz od 1500-set lat trwala. Gory te i tamtejsze 
krasnoludzkie twierdze, niejako przyczolkiem i zapora przed hordami 
goblinow i orkow byly. 
Tam tez najgoretsza pora byla, gdy czas walki nadszedl.

   Przelecz Czarnego Ognia, przez krasnoludow zwana Haz-Drahz-Kadrin,
przecinala Gory Kranca Swiata, laczac je z poludniowo-wchodnimi ziemiami 
Averlandu. Jest i bylo to najczestsze i ulubione miejsce inwazji armii 
goblinoidow, gdyz za ta przelecza otwieraly sie drogi do Imperium. Dlatego 
tez, walki w tym rejonie byly najkrwawsze, a determinacja obroncow jak i 
atakujacych wielka.

   Bylo to 2-giego Nachgeheima, kiedy na przeleczy pojawily sie odzialy
zwiadowcze goblinow. Juz wczesniej, krasnoludzcy rangerzy patrolujacy
te okolice, i lezaca nizej doline Yetzin, donosili o zbierajacych sie 
wiekszych silach goblinoidow.
W czasie tym, w rejonie stacjonowaly dwa odzialy krasnoludzkie pod wodza 
Kadhana Zelaznej Stopy, i on tez po zauwazeniu szpicy, jak podejrzewal, 
wiekszej armii goblinow, wyslal goncow do najblizszego stacjonujacego na 
przeleczy Psiej Gory posterunku, z prosba o zwiekszenie stanu jego garnizowu. 

  Tymczasem, za zwiadowcami pojawily sie silniejsze grupy goblinow, w tym 
tez orcze odzialy lucznikow Hordy z Czarnej Gory, pod wodza 
Harbotha. Sily goblinoidow, ktore sie zebraly, znaczenie 
przewyzszaly liczebnie oddzialy krasnoludzki, i po kilku potyczkach, 
Kadhan postanowil sie wycofac pod oslona nocy do latwiejszego w obronie 
posterunku na przeleczy Psiej Gory. Laczne sila krasnoludzkich oddzialow
w malej warowni sluzacej za posterunek wynosila 120 wojownikow.
W sklad obroncow wchodzil 20-sto osobowy odzial Chlopcow ze Wzgorza, pod 
dowodztwem Harpena, 30 pikinierow z oddzialow Ka-a-bab, przydzielonych 
do posterunku z Czarnego Crag, rowniez stamtad, 10-ciu zabojcow trolli 
z grupy Niszczycieli Tab-asca, oraz przybyli z Carag Osmiu Szczytow, 20-stu 
krasnoludzkich kusznikow. Reszte odzialow stanowili rangerzy.

  Posterunek na przeleczy Psiej Gory, byla to mala warownia 
wkomponowana w okoliczna grote. Zbudowano ja w ten sposob, iz 
palisada z grubych pni drzew oddzielala wylot jaskini dlugi na 65 metrow, od
wolnej przestrzeni. W jaskini obroncy mieli dosc wody, gdyz splywalo tam kilka
strumieni, lecz gorzej bylo z zywnoscia. Jedynym sposobem zdobycia tej
warowni, bylo wdarcie sie od frontu. 
Posterunek ten polozony byl w takim miejscu, ze bez jego zdobycia nie dalo
sie w pelni kontrolowac obu przeleczy, a przynajmniej bylo to bardzo 
utrudnione. Bogrot ktory przewodzil silami goblinow, i Gruzk majacy 
za soba orki, zdawali sobie z tego sprawe, i aby nie przedluzac, 
przystapili do dobywania warowni.

  Obroncy byli pewni, ze nie ma nikogo, kto moglby powiadomic Cesarza o
tym co sie dzieje na przeleczach, jak i poprosic o wsparcie. Dlatego 
postanowili sami wyslac trzech z siebie, by doniesc do Imperium 
wiesci. Jednak, na przedpolu posterunku oboz rozlozyli wojownicy z 
odzialow Gruzka, w sile 500-set orkow, oraz jakas setka goblinow , szczelnie 
blokujac jakakolwiek droge na zewnatrz. Jednym wyjsciem bylo przebicie sie 
przez oboz, by miec dalej droge wolna ku Imperium. Dowodzcy krasnoludzcy byli 
juz przekonani o zorganizowaniu wypadu za palisade, i umozliwienie przedarcia 
sie goncom, ale naradzajacy sie do tej pory cicho w kacie Niszczyciele 
Tab-asca, stwierdzili, ze oni sami zajma sie zamieszaniem w obozie, i zeby nie 
narazac szczuplego garnizonu na walke z przewazajaca czarna tluszcza.
Na goncow zglosili sie rangerzy Ragan Terne, Thudain Yastarssen 
oraz Gan Reddez. Poprosili oni majacych wywolac zamieszanie zabojcow 
trolli o 1 godzine. 1 godzine, by nikt nie zwrocil uwagi na 
przemykajace sie w mroku w trzy rozne strony postacie.
Poznym wieczorem, 3-go Nachgeheima, otworzono na moment wrota, i na 
pograzony w pijackich okrzykach oboz orkow, spadlo ich 10-ciu.
Taarld Kazn, Harald Szklane Oko, Grimn Bez Domu, Radhfard 
Argdnenson, Yargen Yapr, Garhad Shargan, Bargain Rudy, Yorg Karsmanghinson,
Garmid Spokojny i Trogson Raghandar przetoczyli sie niczym lawina po 
wystawionych przez goblinow strazach, ktore sie zupelnie nie spodziewaly 
tego, ze obroncom przyjdzie robic wypady z bezpiecznej warowni. Jakie bylo 
zdziwienie tych ktorych zaalarmowaly okrzyki wojenne, gdy zobaczyli, ze 
przeciwnikow jest tylko dziesieciu, i kieruja sie w sam srodek obozu.
Mieli dac kurierom godzine. Dali im 8 godzin. Przez osiem godzin trwali w
srodku obozu orkow, i rzucali sie na wszystkie wieksze grupy probojace sie
zorganizowac przeciw nim. Wydawali sie niezniszczalni, ilekroc 
ruszyl ku nim atak, na boki odlatywaly ciala orkow siekane poteznymi cieciami 
krasnoludow. Orki dlugo nie mogly podjac skladnych dzialan przeciwko 
tej dziesiatce, i zamieszanie stawalo sie coraz wieksze. To 
wystarczylo kurierom, by bezpiecznie przedrzec sie skrajem obozu ku 
Imperium. Obroncy w twierdzy dawali znaki swoim walczacym towarzyszom, ze moga
juz wracac, ale tamci jakby tego nie widzieli.
Siali zniszczenie w obozie jeszcze przez 8 godzin. Lecz i oni gineli 
pod masa atakujacych goblinow i orkow. Gdy slonce zaczelo wstawac, 
zostalo ich trzech. Trzech skrwawionych, posrod stosow cial wroga, ktore 
pietrzyly sie w samym srodku obozu. 
Przy swietle dziennym rozprawili sie z nimi lucznicy Harbotha.
Glowy pokonanych Niszczycieli Tab-asca ku wscieklosci krasnoludzkich obroncow 
zostaly nabite na piki, i ustawione przed palisada warowni, by 
pokazac, jaki los czeka pokonanych.

  Po dwoch dniach na przeleczy i okolicy byla zgromadzona juz 
dwutysieczna armia zjednoczonych sil goblinow i orkow. Po stronie orkow
stawili sie lucznicy Harbotha, Bratt Satsensnapper i jego Boar Horda, i 
pozostajace pod wodza Gruzka oddzialy. Gobliny przewodzil Bogrot Snotbrumm, 
a byly wspierane przez hordy z pustyni Marg beh-Marg, oraz wojownikow 
z plemienia Zlamanych Nosow, jak nazywali ich okoliczni.

  W Imperium postanowiona natychmiast podjac dzialania przeciw 
zbierajacym sie sila Chaosu. Wyslano na przelecz Czarnego Ognia 
Sigmara, ktory byl w tym czasie walczyl z goblinami na rowninach 
Stirlandu prowadzac armie Imperium. Poniewaz w gorach konnica malo 
przydatna jest, postanowil zabrac ze soba tylko piesze oddzialy, a 
konnych zostawic by dziela dokonczyla z niedobitkami goblinoidow.
Droga zajela mu cztery dni, a pospiech ich byl ogromny, gdyz zdawal 
sobie Sigmar sprawe, czym grozi przejecie kontroli nad przelecza 
przez sily Chaosu. Gdy zatrzymal sie na odpoczynek przed bitwa na
poludniu Averlandu, mial przy sobie 800-set zolnierzy Imperialnych.
W sklad tej armii wchodzily elitarne oddzialy Zakonu Bialego Wilka z 
Middenheim, zwani inaczej Synami Ulryka, 150-ciu najemnikow z Kisleva,
3-ci regiment pikinierow z Nuln, oraz kilka pomniejszych odzialow
z Stirlandu i Averlandu, i w tym setka gwardii Imperium. 
9-tego Nachgeheima do obozu Sigmara przybyly sily z Carag Osmiu 
Szczytow. Stu piedziesieciu Rozwalaczy Brunta, ponure krasnoludy ktore nigdy 
nie rozstawaly sie ze swoimi dwurecznymi toporami, oraz stu krasnoludow z 
oddzialow Harolda.

  Zwiadowcy Bogrot doniesli mu o zbierajacych sie u podnoza gor 
silach, i postanowil on szybko rozstrzygnac sprawe. Poki armia 
Sigmara nie stanowila nawet polowy stanu liczebnego jego armii, 
zdecydowal sie rozprawic z nia sprowadzajac swoja wojska z gor. W 
nekanym calodziennymi atakami warowni przy Psiej Gorze zostalo 
okolo 50 wojownikow, i nie stanowili oni wiekszego zagrozenia, 
przynajmniej tak uwazal Bogrot. Wieczorem 9-tego Nachgeheima zaczal 
gromadzic swe wojska, i pod oslona nocy powiodl ich w dol do 
Averlandu.
  Tymczasem nikt sie chyba nie spodziewal przybycia posilkow dla 
swoich krasnoludzkich braci, przyslanych z Karak-Kadrin. 200-stu 
poteznych krasnoludow, elite tamtejszych wojsk, pod dowodztwem 
Thorgaina Poteznego, oraz stu pikinierow. Nikt nie zauwazyl jak sie 
zblizaja, gdyz wybrali nietypowa droge, obchodzac Przelecz Czarnego 
Ognia z drugiej strony, i stajac na niej na rankiem 10-tego 
Nachgeheima. Wkrotce dolaczyli do nich wyczerpani obroncy warowni, 
ktorzy mogli sie latwo przedostac, gdyz Bogrot zebral cale wojsko ze 
soba, zostawiajac tylko oddzialy zwiadowcze. Sam Bogrot, gdy mu 
doniesiony o tym, ze ma za plecami nowych przeciwnikow, z typowa dla 
goblinow konsekwecja zawrocil cale swoje wojska i natarl na 
broniacych przeleczy krasnoludow. Jednak nie udalo mu sie wyrzadzic 
wiekszych szkod obroncom, gdyz armia orkow i goblinow wyczerpana byla
cala noca i dniem chodzenia po gorach. Dlatego odlozyl kolejny atak 
na nastepny dzien, pewien swego zwyciestwa i swoich sil.

  Sigmar zas, nad ranem 10 Nachgeheima zebral swoje wojska, i 
wyruszyl w gore, by spotkac sie z silami Chaosu. Nie napotkal po 
drodze zadnego oporu, gdyz wszystkie sily goblinow skoncentrowaly sie
na walce z przybylymi krasnoludami. Droga do przeleczy zajela mu 
poltora dnia, i gdy po poludniu 11 Nachgeheima stanal przed 
przelecza, Bogrot i Gruzk zostali odcieci z obu stron. 
  Z jednej strony przeleczy, czekajacy na przybycie Sigmara, stalo 
juz tylko 120-stu topornikow z Karak-Kadrin, i jakies 70-ciu pikinierow 
wsparci 30-stoma krasnoludami z przeleczy Psiej Gory.           
Sigmar prowadzil swoje 800-set armii Imperialnej, ze wsparciem 250-ciu 
krasnoludow z Carag Osmu Szczytow pod dowodztwem Harolda Lysego i 
Brunta Harggona.
Posrodku zas staly sily juz tylko 1700 goblinow i orkow, ponaglane 
przez miatajacego na lewo i prawo przeklenstwa Bogrota, do szybszego 
zmiecenia z przeleczy tych krasnoludow. Nad Bogrotem zas klal 
Harboth, wskazujac mu przybyle sily Sigmara.
Poniewaz sily krasnoludzkie usilujace trzymac do konca przelecz, 
topnialy bardzo szybko, Bogrot postanowil, za namowa Gruzka, 
sformowac szyki, i uderzyc na wojska Sigmara. Pol nocy jeszcze trwaly
narady i klotnie, co pozwolilo krasnoludom z Karak-Kadrin zaczerpnac 
nieco oddechu i odpoczac przed decydujaca bitwa.

  Jednak Sigmar nie zamierzal czekac na atak goblinow, i sam rankiem 12 
Nachgeheima pchnal swoje wojska do ataku. 800 ludzi w nienagannym, 
jak tylko na to pozwal teren przeleczy, szyku, na ich przedzie zas 
wyrywajace sie do boju odzialy krasnoludzkie. Oni tez wpadli pierwsi
pomiedzy biegnace w ich strone w totalnym nieladzie sily Chaosu.
Harold i Brunt mieli jednak cel w tym pospiechu, chcieli bowiem sie 
przepchac przez ta tluszcze, by dotrzec na tyly wroga i wesprzec 
swych braci. Dluzsze pozostawanie w zwarciu z 1600-tna armia nie 
mialo szans na powodzenie, ale szybkie przebicie sie i owszem.
Zreszta gobliny po chwilowym zaskoczeniu pospiechem krasnoludow, 
zwrocily sie ku wlasciwym silom Imperium, i natarly na ich szyki, swa
masa niemal lamiac je. Jednak Sigmar byl wytrwalym wodzem, i dal 
poniesc im pozory tego, ze udaje im sie lamac szyki jego wojsk, 
wciagajac ich tym samym w glab swych sil. Gdyby Bogrot zajety walka, 
zwrocil uwage co dzieje sie na tylach jego wojsk, zauwazyl by 
powracajace polaczone sily krasnoludzkie, ktore w biegu niemalze 
skosily oddzialy lucznikow Harbotha, i natarly na tyly wojsk Chaosu.
Pomimo jednak tego, ze po stronie Imperium stalo i wyszkolenie i 
silni dowodcy, po stronie Chaosu wciaz byla przewaga liczebna.
Gdy zaatakowani zostali od tylu, nie pozostalo im nic innego jak 
zgniesc swa masa wojska Imperium, i wyrwac sie z tego kotla.
Jednak majac przed soba wyjacych Synow Ulryka, ktorzy w bitewnym szale
wycinali cale szeregi orkow, z tylu zas ponurych, milczacych 
krasnoludow, ktorzy z uporem, posuwali sie caly czas naprzod zostawiajac
za soba krwawe zniwo wsrod swoich odwiecznych wrogow, duch zwatpienia 
zaczal wstepowac w odzialy Borgota. Pierwsze z pola bitwy chcialy sie
wymknac odzialy z Marg beh-Marg, ale po przedarciu sie przez slabsza
obrone na lewej flance, natkneli sie na pozostawionych w odwodzie 
kusznikow i pikinierow, ktorzy szybko sie z nimi uporali.
Bogrot jeszcze probowal zorganizowac jakis szyk w swym wojsku, by przebic 
sie na zewnatrz, ale panowala kompletna dezorganizacja, bo ktoz 
trzezwo myslec moze, gdy ze dwoch stron na niego nieprzyjaciel prze.
Ostatnim powaznym zrywem bylo zebranie przez Gruzka okolo 100 
wojownikow wokol siebie, i gdy ruszyl w strone kierujacego bitwa 
Sigmara, chcac pozbawic armie Imperialna wodza. Jednak gdy tak 
przedzieral sie ze swa grupa przez szeregi wojsk ludzkich, na drodze 
stanal mu Harold Lysy, ktory znany byl z nienawisci wielkiej jaka 
zywil do orkow. Za nim stalo jego 50 wojownikow z Carag Osmiu 
Szczytow, i tylko oni juz dzielili Gruzka i jego orki od Sigmara. Gruzk
przekonan o swej sile rzucil sie na Harolda, lecz to byla chyba jego 
najkrotsza walka w zyciu. Harold, jak mowia ktorzy widzieli ich starcie, nie
zamierzal unikac ciosu maczugi, jaki spuscil na niego potezny ork. Sprawal go
swym mlotem, i zaskakujaco zwinnie wskakujac pod ramieniem Gruzka na jego
tyl, poteznym uderzeniem zmiazdzyl mu glowe i pol barku, a krew trysnela na
wszystkie strony. Grupa Gruzka widzac smierc swego wodza, na moment sie
zawachala, a w tej chwili rzucili sie na nich krasnoludzi przewodzeni
przez samego Harolda. Po chwili nikt z tej grupy nie zostal zyw, a Harold
pokierowal swych ludzi w strone dogorywajacych sil Chaosu. 
Po 9 godzinach walki, na polu bitwy zostaly tylko ciala zabitych, zas
Sigmar ze zwycieska armia zajmowal przelecz Czarnego Ognia. Z calej 
armii Bogrota udalo sie umknac jemu samemu, i paru odzialom Habrotha.
Na przeleczy zostalo 1600 trupow wojownikow Chaosu, lecz 450-stu krasnoludow i 
ludzi rowniez. Lecz zwyciestwo sie dopelnilo, i goblinoidzi na dlugi czas nie
mieli sily by zebrac rownie potezna i silna armie, by zagrozic 
Imperium. Do przeleczy zmierzalo rowniez cztery tysiace wsparcia dla 
Bogrota, lecz gdy dowiedzieli sie o klesce swojego wodza, i o tym, ze
na miejscu czeka na nich zwycieski Sigmar, poszli w rozsypke 
powracajac do swych zbojeckich grot.
W ten sposob zakonczyla sie 1500 letnia wojna goblinow z krasnoludami,
a sojusz pomiedzy krasnoludami i ludzmi zostal przypieczetowany wielkim
zwyciestwem. 

              z kronik Starego Swiata spisywal - Brat Sluzebny w 
              sluzbie Sigmara